Zawartość pudełka, o którym dzisiaj mam przyjemność napisać od razu nasunęła mi na myśl, że wreszcie mamy lato, a co za tym idzie wakacje i wszelkiego rodzaju podróże małe i duże. Jestem typem kobiety, która zawsze zabiera ze sobą zbyt wiele, a pakowanie wywołuje we mnie wyłącznie frustrację. W kwestii wakacyjnego komponowania kosmetyczki też nie mam skłonności do minimalizmu, zabieram zbyt wiele, a i tak ostatecznie wypoczynek pochłania mnie do tego stopnia, że dbanie o urodę zdecydowanie nie jest moim priorytetem i bardzo sobie folguję w tej kwestii. Zwykle biorę ze sobą różnego rodzaju próbki oraz miniatury, które na co dzień niekoniecznie się u mnie sprawdzają, ale właśnie wakacyjna kosmetyczka wydaje się wręcz stworzona na te maleństwa. Jeśli już jesteśmy w temacie miniatur to aktualna edycja pudełka U.R.O.K. idealnie wkomponowuje się w te klimaty, bo zawartość to przede wszystkimi mini kosmetyki, które nie obciążą zanadto bagażu, bo przecież lepiej zamiast kolejnego zbyt ciężkiego kosmetyku zabrać jeszcze jedną letnią sukienkę, która z pewnością jest bardziej rozsądną alternatywą. Lato jest w końcu od tego, aby czerpać z niego pełnymi garściami, a nie przejmować się może nie do końca idealnym odbiciem w lustrze. Tuszowanie kompleksów lepiej zostawić sobie na pozostałą część roku.

Vita Liberata - Samoopalający lotion Ten Minute Tan
W tym roku raczej nie będzie mi dane cieszyć się naturalną opalenizną, więc każda pomoc w tej kwestii jest na wagę złota. Produkty Vita Liberata zdążyłam już niejednokrotnie sprawdzić, efekty zawsze były dla mnie bardzo satysfakcjonujące i co najważniejsze aplikacja nie sprawiała problemu, a ciało prezentowało się bardzo naturalnie. Jeśli przejdziemy stricte do lotionu Ten Minute Tan to podoba mi się, że cały zabieg opalania ma trwać zaledwie 10 minut, a po skóra stanie się nie tylko pięknie opalona, ale także wygładzona, nawilżona i rozświetlona. 20 ml balsamu z pewnością wystarczy przynajmniej na parę zabiegów opalających. W innych wersjach pudełka można było też znaleźć zmywalny make-up do ciała i to chyba jeszcze ciekawszy kosmetyk, ponieważ używałam podobnych produktów od innych marek i zawsze podobał mi się efekt nadania skórze odrobiny koloru i zatuszowania drobnych niedoskonałości. Perspektywa makijażu ciała brzmi trochę komicznie, ale ja z czasem przekonałam się do tego pomysłu, aczkolwiek w moim przypadku wybieram tylko lekki akcent na skórze, a nie przesadzony retusz.
Cena: 179 zł / 150 ml

Synchroline - Skoncentrowane serum Synchrovit C
To serum jest bardzo niewielkich rozmiarów, ale niech was nie zmyli skromna pojemność, ponieważ jest to produkt pełnowymiarowy. Kosmetyk ten jest na bazie 10% witaminy C o właściwościach przeciwdziałających starzeniu skóry, ale wykazuje też działanie antyutleniające i rozświetlające. Poza tym zadaniem serum ma być poprawienie nawilżenia i wzmocnienie skóry twarzy i szyi. Miałam już okazję sprawdzić na własnej twarzy jego działanie, aczkolwiek bardzo trudno mi jednoznacznie stwierdzić rzeczywistą moc po jednym zabiegu, ponieważ tego typu kuracje traktuję jako raczej zastrzyk energii lub odżywienia dla skóry i nie oczekuję po nich typowych efektów jak po długotrwałym stosowaniu produktu, który stopniowo ujawnia swoje działanie na skórze. Super, że to serum trafiło do tego pudełka, ale nie ukrywam, że dla wielu osób jego minimalna pojemność może być kłopotliwa w ocenie ostatecznych efektów tej mini kuracji.
Cena: 35 zł / 5 ml 

Vis Plantis - Szampon i odżywka wzmacniające przeciw wypadaniu włosów z serii Basil Element
Ze względu na pojemność równą 75 ml jest to idealny zestaw do zabrania ze sobą na jeden z wakacyjnych wyjazdów. Po pierwsze chciałabym zwrócić uwagę, że w kwestii wyglądu opakowania zrobiły na mnie naprawdę pozytywne wrażenia, a i zapachy to zdecydowanie moja bajka, bo dominuje tutaj słodycz przełamana świeżością. Oprócz właściwości zapobiegających wypadaniu włosów szampon ma za zadanie wzmacniać, nawilżać i dodawać objętości włosom, a odżywka wpływać przede wszystkim na odżywienie. Z jednej strony takie miniatury to fajna sprawa jeśli mamy plan w jaki sposób ich użyć, ale z drugiej  nie jest to dla mnie zestaw, który oceniłabym jako hit tego pudełka i nie podnosi on moim zdaniem w znacznym stopniu jego wartości.
Cena: 19,99 zł i 29,99 zł / 300 ml



Jadwiga - Polski Peeling Enzymatyczny rozjaśniająco-wygładzający
Po pierwsze niesamowicie ucieszyła mnie obecność peelingu, bo to rodzaj kosmetyku, którego nie może zabraknąć w mojej kosmetyczce. Po drugie cieszy mnie, że jest to wersja pełnowymiarowa, więc będę miała więcej okazji na sprawdzenie jego możliwości. Produkt ten ma za zadanie rozświetlić oraz rozjaśnić skórę i idealnie spisze się na cerach z przebarwieniami potrądzikowymi, więc to kolejny argument, że naprawdę się polubimy. Do tej pory wszelkiego rodzaju enzymatyczne peelingi spisywały się u mnie poprawnie i jestem ciekawa czy tym razem też będzie dobrze, a może wreszcie okaże się, że dostanę coś więcej niż tylko w miarę satysfakcjonujące działanie. W innych pudełkach można było także znaleźć wersję tego kosmetyku z granulkami wosku jojoba, która ma wpływać przede wszystkim na odnowę komórek oraz poprawę elastyczności i kolorytu. 
Cena: 25,50  zł / 50 ml

GreenBazaar - Świeca sojowa Calm Lawenda & Pomarańcza
Kolejny bardzo trafiony produkt, ponieważ uwielbiam tego typu niespodzianki i gadżety, które dla wielu osób są wielką niewiadomą. Świeca zamknięta jest w szarym kartoniku z kokardą i wygląda jak uroczy prezent. Wewnątrz znajduje ręcznie robiona sojowa masa w szkle o bardzo minimalistycznym wyglądzie. Zapach jest raczej subtelny i przeważają w nim przede wszystkim nuty cytrusowe. Nie jest to jedynie zwykła świeczka, a produkt, który po roztopieniu można wetrzeć w skórę lub przy jego pomocy wykonać zmysłowy masaż. Wosk sojowy topi się w zdecydowanie niższej temperaturze, więc można go bezpośrednio aplikować na ciało i nie ma obawy o poparzenia, bo doświadczymy wyłącznie przyjemnego ciepła, a olejki eteryczne zawarte wewnątrz zadziałają odprężająco. Mieszanka taka dodatkowo wykazuje właściwości nawilżające. Obecność tego produktu to zdecydowanie strzał w dziesiątkę, bo daje możliwość poznania trochę innej i mniej znanej strony pielęgnacji oraz aromaterapii.
Cena: 35 zł / 100 ml


MOJA OCENA XIV EDYCJI PUDEŁKA U.R.O.K 


Tym razem zostałam usatysfakcjonowana właściwie w połowie, bo co prawda żaden z kosmetyków nie okazał się dla mnie zbędny, ale mam też parę uwag odnośnie zawartości. Niewątpliwym atutem tego pudełka jest świeca sojowa, która nie jest powszechnie znanym produktem, więc z pewnością wiele osób ucieszy możliwość testowania czegoś niedostępnego w każdej drogerii. Ja zaliczam się do grupy konsumentów uwielbiających wszelkiego rodzaju nowinki kosmetyczne i nie przepadam za monotonią i utartymi schematami. Drugim kosmetykiem godnym uwagi jest peeling enzymatyczny z tego względu, że nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez obowiązkowego złuszczania przynajmniej raz w tygodniu i cieszę się, że moja pielęgnacja zyska kolejny niekoniecznie popularny kosmetyk. Reszta zawartości z pewnością mi się przyda, ale nie została przyjęta przeze mnie z wielkim entuzjazmem i traktuję ją jako niezbędnik urlopowej kosmetyczki lub tester pozwalający na sprawdzenie czym właściwie dana marka chce mnie do siebie zachęcić. Ogólnie jest po prostu dobrze, ale najlepszym podsumowaniem niech będzie stwierdzenie, że kwota 39 zł za pudełko jest bardzo adekwatna do jego zawartości i za taką kwotę nie spodziewałam się niczego więcej.

Który kosmetyk sprawdzilibyście jako pierwszy?

Zabieracie ze sobą na wakacje miniatury kosmetyków?