Ciekawa jestem ile razy zdarzyło wam się kupić jakiś kosmetyk pod wpływem opinii w sieci i jeszcze bardziej intryguje mnie jak często ta decyzja była słuszna. Przed podjęciem takiego spontanicznego kroku warto mieć na uwadze, że każda cera funkcjonuje nieco inaczej, ale też część recenzji w internecie mija się z prawdą. Na ten produkt trafiłam dość przypadkowo i rzekome efekty niemalże powaliły mnie na kolona. Otóż podobno mamy tutaj w zasięgu ręki prawdziwą rewolucję w kwestii oczyszczania cery i środek, który usuwa wszelkiego rodzaju defekty na twarzy. Jedna aplikacja sprawia, że zanieczyszczenia są wyciągnięte z porów, cera staje się świetlista i niezwykle wygładzona. Te niczym niepoparte gwarancje przypominają mi pewne filmy w sieci, na których kobieta nakłada na twarz jakiś produkt i po kilku sekundach wypryski znikają, a po zmarszczkach nie ma śladu. Na widok takich rzeczy zapewne sam Copperfield ma ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu. Szkoda, że nie postanowiłam nieco ostudzić mojego entuzjazmu i poszukać głębiej, aby zamiast sztucznie nadmuchanej bańki trafić na bardziej przyziemne głosy rozsądku. Człowiek jednak uczy się na błędach całe życie  i mam nadzieję, że to doświadczenie mnie odpowiednio wyedukuje. Myślę, że już sam wstęp dał wam do zrozumienia jaki mam stosunek do tej maski, ale jeśli nie to dodam, że gdyby ktoś naprawdę wymyślił jakiś cudowny kosmetyk to wszystkie kobiety byłyby o tym już dokładnie poinformowane, więc pamiętajcie, aby wszelkiego rodzaju wizje cudownych produktów przesiewać przez sito własnego rozsądku. Po tymże pseudoliterackim porównaniu zapraszam was na odpowiedzi na kilka pytań odnośnie masek Pilaten, które na pewno pojawiły się w waszych głowach.

JAK NAKŁADAĆ CZARNĄ MASKĘ PEEL-OFF?


Tu pojawiają się pierwsze problemy z tym produktem, ponieważ konsystencja jest dość płynna, ciągnąca, trudna podczas aplikacji i kojarzy mi się ze smołą, aczkolwiek pachnie dość przyjemnie. Podczas tego całego procesu łatwo o zabrudzenia, które trzeba szybko zmywać, a i tak nie jest to łatwe zadanie, więc przede wszystkim zalecam uwagę i zabezpieczenie ubrania oraz wszystkiego dookoła przed czarną mazią. Pod względem brudzenia przypomina mi walkę z farbą do włosów, aczkolwiek nie barwi skóry na stałe. Ja aplikuję ją za pomocą palców, ponieważ obawiam się, że miałabym wielkie problemy, aby doczyścić pędzelek z tej masy. Strukturę ma dość aksamitną i raczej przyjemnie nakłada się ją na skórę, ale trzeba uważać z jej ilością, ponieważ zbyt cienka warstwa nie pozwoli na szybkie zerwanie, a za gruba będzie bardzo wolno schła, a nie ma potrzeby trzymać jej na twarzy dłużej niż 20 minut, tym bardziej że skład jest gorzej niż przeciętny. Jedna aplikacja wymaga użycia dość dużej ilości maski, więc na pewno nie będzie to kosmetyk wydajny. Podczas rozsmarowywania na twarzy jej struktura wydaje się bardzo specyficzna, ponieważ nie tworzy równo barwnej warstwy, a pokazują się prześwity jakby się rozwarstwiała. Po kilkunastu minutach zasycha, jest śliska w dotyku, skóra pod nią wydaje się napięta, a ona sama  nie brudzi już rąk, a tym samym wygląda trochę jak czarna folia przyklejona na twarzy. W czasie trzymania jej na skórze nie pojawiły się u nie żadne przykre efekty jak chociażby pieczenie. Z kwestii niekosmetycznych to z taką dekoracją na buzi naprawdę można kogoś przestraszyć, więc nakładajcie ją tylko w gronie zaufanych i poinformowanych osób.

CZY ZDEJMOWANIE MASKI PILATEN RZECZYWIŚCIE BOLI?


Odpowiem bardzo dyplomatycznie, że i tak i nie. Ja za pierwszym razem nałożyłam ją niemalże na całą twarz i podczas usuwania miałam dosłownie momentami łzy w oczach. Od razu chciałabym, więc was ostrzec, aby nie nakładać jej na partie cery, na której występuję dłuższe włoski jak chociażby policzki i obszary przy brwiach, ustach itp. Zdejmowana ze strefy T czyli ze środka czoła, brody i nosa zupełnie nie wywołuje żadnych przykrych odczuć. Natomiast ściągana z bardziej owłosionych punktów twarzy powoduje, ze włoski są wyrywane co jest naprawdę nieprzyjemne oraz bolesne. Jeśli chcecie tego uniknąć możecie zdecydować się na próbę zmycia jej wodą przy użyciu ręcznika, ale od razu ostrzegam, że ten proces może być naprawdę czasochłonny, więc chyba lepiej trochę pocierpieć i mieć to za sobą. Maska odchodzi raczej całymi płatami, ale gdzieniegdzie może się rwać i będzie trzeba jej drobne resztki po prostu domyć. Na początku miałam wrażenie, że zupełnie nie da się jej oderwać, ale po chwyceniu za brzeg dalej poszło już łatwo. Pamiętajcie, aby pod żadnym pozorem nie nakładać jej na okolice oczu, bo usunięcie z nich maski może być nie tylko bardzo nieprzyjemne, ale i niebezpieczne. Jak możecie wywnioskować z moich doświadczeń nie jest to zabieg przyjemny, więc myślę, że wystarczy dozować go sobie raz na jakiś czas. 


JAKIE SĄ EFEKTY PO UŻYCIU CZARNEJ MASKI?


Przede wszystkim skóra, w niektórych strefach z wiadomych względów może być zaczerwieniona lub nawet podrażniona, a na pewno dokładnie wydepilowana, chociaż ostatni aspekt chyba jest trochę przypadkowy. W kwestii oczyszczania da się zauważyć, że pory są lekko zwężone, ale nie jest to coś na co liczyłam, a tym bardziej nie rekompensuje tego całego dyskomfortu. Nie wykluczam, że u innych osób efekty mogą być znacznie bardziej zauważalne, ale z mojej perspektywy ten produkt nie jest jakimś nadzwyczajnym odkryciem, więc nie wiem skąd wzięła się jego popularność. Rzeczywiście to coś innowacyjnego pod względem koloru czy chociażby aplikacji, ale na tym kończą się moim zdaniem zalety, a dla samej ciekawości to chyba jednak nie warto się męczyć. Filmy i zdjęcia, na których na masce zostają wszystkie zanieczyszczenia z porów można włożyć między bajki. W kwestii wygładzenia twarzy to jest ono zauważalne, ale chyba tylko dlatego, że wraz z maską usuwane są wszelkiego rodzaju suche skórki, które mogą powodować wrażenie szorstkości. Z tego też powodu nie polecam jej osobom z gojącymi się wypryskami i innymi zmianami, ponieważ tego typu gwałtowne działanie może jeszcze bardziej pogorszyć stan skóry.

CO JESZCZE WARTO WIEDZIEĆ NA TEMAT KOSMETYKU PILATEN?


W tym punkcie postanowiłam zabrać kilka przydatnych informacji o czarnej masce gdyby ktoś niezrażony moimi negatywnymi odczuciami miał jednak ochotę spróbować jej działania na własnej skórze.
  • Za jej odcień odpowiada węgiel aktywny z bambusa i na tym raczej kończą się zalety odnośnie substancji w składzie, bo mamy tu głównie alkohol w połączeniu z konserwantami.
  • Jest to produkt bardzo często podrabiany, więc przed zakupem należy mieć to na uwadze. Zwykle w takich przypadkach obawiamy się podejrzanych komponentów w składzie, ale tutaj w sumie już w wersji oryginalnej pod tym względem nie mam zaufania do tej mieszanki.
  • Przed jej zastosowaniem zalecane jest zrobienie parówki skóry, aby pory były bardziej otwarte, a przez to zanieczyszczenia łatwiejsze do usunięcia.
  • Można ją kupić już za około 15 zł.
  • Podobny produkt, a raczej taki o niebo lepszym składzie możemy zrobić sami. Wystarczy połączyć ze sobą węgiel aktywowany w tabletkach, żelatynę i ciepłą wodę, więc na początek polecam wam taką domową wersję.
  • Raz jeszcze ostrzegam przed nakładaniem maski na okolice oczu, bardziej owłosione części twarzy i skórę z wypryskami i innymi zmianami.


CZY POLECAM CZARNĄ MASKĘ Z WĘGLEM AKTYWNYM?


Jeśli komuś z was nie chciało się czytać całego wpisu i dotarł bezpośrednio w to miejsce to moja ocena jest taka, że nie warto pokładać nadziei w tej masce. Co prawda cena jest naprawdę niska, więc uszczuplenie portfela nie będzie bolesne, ale jednak sława przerosła ten kosmetyk i wydumane opinie z sieci sprawiły, że zaczęła ona uchodzić za coś nadzwyczajnego. Jednak równie szybko po tych szalenie optymistycznych recenzjach przyszły te bardziej wyważone i przemyślane. Nie wątpię, że maska naprawdę komuś pomogła uporać się z problemem, więc wolę nie ferować wyroków i wypowiem się tylko z własnej perspektywy, bo opinie w sieci są różne, aczkolwiek częściej można spotkać te negatywne i neutralne. W moim odczuciu kosmetyk ten działa bardzo subtelnie i nie redukuje w znacznym stopniu zaskórników. Poza tym jego używanie może być bardzo bolesne oraz kłopotliwe, a to kolejne aspekty przemawiające przeciwko kosmetykowi Pilaten. Dla mnie w tym momencie jest to wyłącznie interesująca  i niesztampowa nowinka kosmetyczna, która bardzo wyróżnia się na tle innych masek do cery problematycznej. Zobaczyłam jak działa, zaspokoiłam swoją ciekawość i jestem bogatsza o kolejne kosmetyczne doświadczenie. Łącząc te wszystkie względy wynik jest taki, że ja jej nie polecam i sama też nie planuję kolejnego zakupu.

Mieliście okazję poznać maskę Pilaten?
Kupujecie czasem kosmetyki pod wpływem chwili?