Pamiętam, że jeszcze jakiś czas temu moim największym dziewczyńskim marzeniem była biała toaletka, na której mogłabym ustawić wszystkie kosmetyki i bibeloty, przeglądać się w jej lustrze i snobistycznie zachwycać się moim małym królestwem. Lata mijały, marzenie się nie zmieniało aż wreszcie po tak długim czasie jako prawie trzydziestoletnia kobieta zmaterializowałam swoje nastoletnie pragnienia. Może jest to trochę zabawne i nieco infantylne, ale czy zawsze wszystko trzeba traktować tak bardzo na serio? Może mój kącik w odcieniach bieli nie jest dekoracyjnym majstersztykiem, ale jednak cieszy mnie niesamowicie i pozwólcie, że wszelkiego rodzaju przemyślenia na temat dobrego designu pozostawię sobie na później, a z pewnością za jakiś czas to nastąpi, bo uwielbiam zmiany. Już od jakiegoś czasu chciałam pokazać wszystkim moje królestwo, ale nie wiedziałam co zrobić, aby nie wyglądało to po prostu na zwykłe przechwałki. Na szczęście z pomocą przyszła Delishe i zaprosiła mnie do akcji, w której kilka blogujących dziewczyn prezentuje swoje toaletki i sposoby na ich sprawną organizację. Jestem przekonana, że wszystkie nie tylko jak zawsze zaczarują nas pięknymi zdjęciami, ale też zdradzą swoje najlepsze patenty, które pozwolą na lepsze uporządkowanie urodowej przestrzeni. Zachęcam też was do wzięcia udziału w tej akcji, publikacji wpisów blogowych, zdjęć w komentarzach lub na Instagramie z hashtagiem #pokażswojątoaletkę. 

TOALETKA - DANE TECHNICZNE


Sponsorem tego wpisu zdecydowanie nie jest Ikea, choć to właśnie w tym miejscu udało mi się znaleźć większość potrzebnych elementów. Z drugiej strony zwykle obiektem naszego pożądania jest coś co widzieliśmy już wielokrotnie, więc nie dziwi mnie dlaczego ta marka cieszy się tak dużym powodzeniem. Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że meble te są sprawdzone, powszechnie dostępne, ale jednak już nieco oklepane i mało zaskakujące. W tym momencie najprawdopodobniej skusiłabym się na zupełnie inny zestaw. Moim priorytetem było stworzenie miejsca, które szybko można przekształcić z toaletki w biurko i odwrotnie, ponieważ mam bardzo mało miejsca do dyspozycji i nie mogę sobie pozwolić na rozgraniczenie tych dwóch przestrzeni. Dzięki temu teraz kącik służy głównie do przechowywania bibelotów i kosmetyków, ale za jakiś czas w łatwy sposób będę mogła zmienić go w miejsce do pracy. Całość składa się z blatu Linnmon, dostawki oraz komody z linii Alex, kozła Oddvald oraz półek ściennych Lack na wspornikach Ekby Valter. Podaję tutaj szczegółową listę ponieważ kilka razy dostałam już pytanie odnośnie konkretnego modelu. Lustro ma zadanie bardziej dekoracyjne niż praktyczne, pochodzi z jakiegoś marketu z wystrojem wnętrz i zostało przeze mnie przemalowane na biało i taką formę dostosowania dodatków szczególnie wam polecam, bo tego typu praca daje dużo satysfakcji i pozwala na posiadanie rzeczy unikatowych. Poza tym na mojej toaletce gości też lampka z drugiej ręki znaleziona gdzieś na aukcji internetowej, książki, kwiaty i mnóstwo bibelotów, które głównie zbierają kurz, ale jednak cieszą moje oko. Są tutaj zapewne tymczasowo, bo wszelkiego rodzaju dodatki szybko mnie nudzą i uwielbiam wciąż je przestawiać, zmieniać i na nowo układać.


JAK PRZECHOWUJĘ KOSMETYKI?


Jeszcze jakiś czas temu nie mogłam pomieścić wszystkich produktów, a półki dosłownie się  pod nimi uginały. Ten etap mam na szczęście za sobą i teraz znacznie częściej robię selekcję w kosmetykach, dobieram je z większą starannością i czuję się znacznie lżej kiedy mam ich zdecydowanie mniej. Jednak nie zwariowałam i nie zrezygnowałam z nich całkowicie, więc muszę sprawnie ogarnąć cały ten rozgardiasz. Przede wszystkim w miarę możliwości wszystko chowam do szuflad, ponieważ równo ustawione pomadki i lakiery na toaletce wyglądają naprawdę ciekawie i stylowo, ale usuwanie z nich kurzu zdecydowanie nie napawa mnie już takim optymizmem. Moja organizacja w telegraficznym skrócie prezentuje się tak:
  • Drobne produkty - przechowuję w tacach na sztućce, które co prawda nie są idealnie dopasowane do szuflad, ale dzięki przegródkom pozwalają na w miarę dobrą przejrzystość i nie dopuszczają do tworzenia się bałaganu pośród tych wszystkich małych cieni, kredek i podkładów. W jednej szufladzie przechowuję produkty do oczu i ust, w drugiej podkłady, korektory i pudry, a w trzeciej pozostałą kolorówkę jak chociażby róże i rozświetlacze. Do składowania takich drobnych przedmiotów idealne są płytkie szuflady w komodzie Alex, ponieważ wszystko w nich znajduje się w zasięgu wzroku i nie tworzy się wielowarstwowy bałagan. Aktualnie jednak dochodzę do wniosku, że już raczej nie potrzebuję aż tak dużo miejsca do przechowywania wyłącznie kosmetyków, ponieważ ich zapasy uszczuplają się u mnie z miesiąca na miesiąc. W najbliższym czasie ten mebel najprawdopodobniej będzie miał zupełnie inną zawartość i stanie się elementem infrastruktury biurka niż toaletki.
  • Duże kosmetyki - tak samo staram się nie przechowywać ich na widoku, a wszystkie trzymam posegregowane w pudełkach, a idealnie nadają się do tego opakowania różnego rodzaju boxów, które jakiś czas temu subskrybowałam. Zapasy staram się trzymać posegregowane ze względu na przeznaczenie, ponieważ dzięki temu wiem ile produktów z danej kategorii jeszcze mam i nie muszę się martwić, że czegoś nie mogę znaleźć i jakiś kosmetyk się przeterminuje.
  • Szuflady na produkty i akcesoria do szybkiego zużycia i te codziennej potrzeby - te pierwsze trzymam w danym miejscu, aby o nich nie zapomnieć i zawsze móc do nich zajrzeć i sprawdzić, którego produktu z jakichś względów mam teraz użyć. Na bieżąco staram się aktualizować to miejsce i tu chyba objawia się moja  straszna skłonność do ciągłego planowania i przesadnej organizacji. Te druga grupa to przedmioty używane przeze mnie nawet kilka razy dziennie, więc muszę je mieć zawsze pod ręką. Przechowuję je wszystkie w szufladach dostawki Alex, które są znacznie mniejsze niż te w komodzie, ale pomieszczą wszelkiego rodzaju niezbędne drobnostki.

ORGANIZACJA PERFUM


Raczej nie uznaję wszelkiego rodzaju podziałów zapachów na te do używania ze względu na porę roku lub dnia i wybieram wariant, na który w tym momencie mam akurat ochotę. Najwyżej ktoś w środku lata będzie musiał znosić moje upodobanie do kadzidlanych aromatów. Jednak czasem potrafię zauroczyć się jednymi perfumami i spryskiwać się nimi do znudzenia. Problem jest jednak taki, że flakoników mam naprawdę wiele i szkoda, aby nie były używane, więc raz na jakiś czas ustawiam na toaletce kolejny zestaw kilku zapachów i to właśnie po nie zaczynam regularnie sięgać. Po jakimś czasie zmieniam całą zapachową aranżację i dzięki tej rotacji perfumy mnie nie nudzą, potrafię je odkrywać na nowo, a poza tym taka mini kolekcja wygląda zdecydowanie miło dla oka. Nie widzę potrzeby prezentowania całej swojej perfumerii, bo może wygląd to naprawdę ciekawie, ale odkurzanie szkła to już z mojej perspektywy strata czasu i nerwów.

PĘDZLE DO MAKIJAŻU


W tym przypadku złamałam swoje zasady i nie przechowuję ich w chroniącym przed kurzem zamknięciu, ponieważ ustawione na widoku tworzą jak dla mnie kwintesencję szczególnego klimatu kobiecej toaletki. Nie mniej jednak przyjęłam wobec nich pewną przemyślaną taktykę. Część aktualnie używana znajduje się na widoku w pojemnikach z z Ikei i Home&You, a te w tym momencie mi niepotrzebne przechowuję w skrzyneczce z plexi obok. Czasem po prostu zmieniam koncepcję i używane pędzle znajdują się na pod ręką, a te zabrudzone przekładam do przeźroczystego pojemnika, w którym czekają na cotygodniowe czyszczenie. Jest ładnie, czysto i nie ma obaw o niehigieniczne przechowywanie akcesoriów, które przecież codziennie mają kontakt z cerą.


BIŻUTERIA NA TOALETCE


W tym wypadku też staram się nie eksponować moich wszystkich błyskotek, bo raczej to nie przedłuży ich i tak kruchego życia. Wszelkiego rodzaju łańcuszki i bransoletki przechowuję w zamkniętym puzderku, a w zasięgu wzroku mam jedynie kilka ulubionych i bardziej codziennych elementów biżuterii. Muszę je mieć zawsze pod ręką na toaletce, ponieważ w innym wypadku z pewnością zapomniałabym o ich istnieniu, bo raczej nie jestem typem sroki obwieszonej świecidełkami. Aktualnie moje najbardziej uniwersalne modele przechowuję na drzewku z Home&You oraz jelonku z Kika i taka forma organizera w zupełności spełnia moje minimalne potrzeby. 


Jeśli po mojej prezentacji czujecie lekki niedosyt co do ilości zdjęć lub treści to mam dla was rozwiązanie idealne. Zapraszam was do przeglądania pozostałych artykułów z akcji #pst i jestem przekonana, że będziecie czerpać garściami z tego wielkiego zbioru kobiecych inspiracji, bo pozostałe dziewczyny wykonały naprawdę świetną robotę. Poniżej zostawiam wam tygodniowy kalendarz toaletkowych postów i widzimy się na kolejnych blogach! A może macie ochotę dołączyć do nas? Jeśli tak to z niecierpliwością czekam na wasze zdjęcia i pomysły!

Poniedziałek: Delishe | Basia-Blog | Minimalniee

Jak podoba wam się moja wymarzona toaletka?
Posiadacie w mieszkaniu miejsce zarezerwowane tylko dla siebie?